Lipiec 23, 2015
Drukuj

Zwalniać jak Gos

Pracownik Działu Projektów Europejskich Uniwersytetu Szczecińskiego dostał „dyscyplinarkę”. Problem w tym, że nie wie od kogo i za co. Kadry uczelni też tego nie wiedzą. Nie brały udziału w procedurze zwalniania pracownika. Zostały zaproszone na „egzekucję”. Sprawa zapewne trafi do Sądu Pracy.

Kim są i jakie mieli umocowanie prawne kobieta i mężczyzna, którzy uczestniczyli w procedurze zwalniania Jacka Kłonowskiego, pracownika uczelni zatrudnionego od pięciu lat w Dziale Projektów Europejskich US? Tego nie wie, ani zastępca kierownika Działu Spraw Osobowych Uniwersytetu Szczecińskiego, ani zwolniony pracownik.

Łuc nie lubi takich sytuacji

– Wtorek, 21 lipca 2015 r. upłynął mi pod znakiem korygowania i wysyłania wniosków aplikacyjnych na konkurs. W tym trzech, które napisałem lub pomagałem napisać do Narodowego Centrum Badań i Rozwoju w Warszawie. Po wydaniu wniosków kurierowi zostałem wezwany do gabinetu Prorektora ds. Finansów i Rozwoju US prof. dr hab. Waldemara Gosa. – relacjonuje Jacek Kłonowski.

Kiedy pracownik wszedł do gabinetu przywitali go zastępca kierownika Działu Spraw Osobowych US Urszula Jankowska, kierownik Działu Projektów Europejskich US Andrzej Łuc, Prorektor ds. Finansów i Rozwoju US prof. US dr hab. Waldemar Gos oraz dwie osoby spoza Uniwersytetu Szczecińskiego, których nie znał. Kobieta i mężczyzna.

DSC_1828– Andrzej Łuc, kierownik DPE US oznajmił, że nie lubi takich sytuacji, jednak jest w obowiązku przedstawić mi dokument. Podały ten dokument osoby mi nieznane. Poprosił o zapoznanie się z nim. Przeczytałem rozwiązanie umowy o pracę bez wypowiedzenia dokładnie. Bez słowa komentarza. – mówi J. Kłonowski. – Po zapoznaniu się z dokumentem zapytałem, czy mam podpisać i oddać? Dokument podpisałem z datą 21.07.2015 r. i oddałem Prorektorowi Waldemarowi Gosowi. Podziękowałem i już miałem wychodzić, kiedy pan, którego nie znałem, powiedział, że jeszcze chwilę, że jest wyjście z tej sytuacji i proponują mi rozwiązanie umowy za porozumieniem stron. Podziękowałem i powiedziałem, biorąc dokument rozwiązania umowy, że ten dokument mi wystarczy.

Związki nie poinformowane

Jeśli w zakładzie pracy działa zakładowa organizacja związkowa, pracodawca zanim zdecyduje o rozwiązaniu umowy o pracę z pracownikiem, powinien najpierw zasięgnąć opinii tejże organizacji. Prawo pracy jest w tym punkcie precyzyjne. W Uniwersytecie Szczecińskim działają trzy związki zawodowe. Działają w imieniu swoich członków, ale i mogą działać w obronie pracowników, którzy wystąpią do nich z wnioskiem. Prorektor Gos działając w zastępstwie Rektora Uniwersytetu Szczecińskiego, w sprawie Jacka Kłonowskiego, nie dopełnił obowiązku zasięgnięcia opinii organizacji pracowniczych. Złamał prawo. Fundamentalnym pytaniem jest to, kto uczestniczył w zwalnianiu pracownika Uniwersytetu Szczecińskiego? Wreszcie kto przygotował dokument wypowiedzenia, skoro nie zrobił tego Dział Spraw Osobowych Uniwersytetu Szczecińskiego?

Litościwy prorektor

Dzień później tj. 22 lipca 2015 r. dochodzi do spotkania prof. Waldemara Gosa z prof. Wiesławem Deptułą, dr hab. prof. US Andrzejem Zawalem oraz dr hab. Lidią Skuzą. Prof. Waldemar Gos miał przyznać się do tego, że na dobrą sprawę nie przeczytał rozwiązania umowy w trybie bez okresu wypowiedzenia i zastanawia się nad przywróceniem pracownika do pracy. Mowa o dokumencie przygotowanym poza Działem Spraw Osobowych US, nie obarczonym żadnym numerem sprawy (akt osobowych) i wręczonym Andrzejowi Łucowi przez osobę nie znaną pracownikowi. Dokument ten podpisał prorektor Gos.

Do pracownika z informacją o możliwej zmianie decyzji prorektora Gosa zadzwonił, tego dnia, prof. W. Deptuła. Dzwonił także dr hab. prof. US Andrzej Zawal, Dziekan Wydziału Biologii US.

- Usłyszałem, że jeśli chcę, to przywrócą mnie do pracy na dotychczasowych warunkach jednak mam być zatrudniony na Wydziale Biologii US. Mam też przynieść wypowiedzenie umowy. Dokument zostanie zniszczony, a ja podpiszę aneks do dotychczasowej umowy z przeniesieniem na wydział. – relacjonuje zwolniony z pracy Jacek Kłonowski.

W środę tj. 23 lipca br. zwolniony pracownik miałby zadzwonić do pani Urszuli Jankowskiej z Działu Spraw Osobowych US z informacją, czy zgadza się na propozycję.

Z powodu ciężkiego naruszenia

Jacek Kłonowski od 2010 roku był koordynatorem projektu „Uniwersytet Szczeciński – Lider przyszłości”. Zatrudniono go na pełen etat, a jego wynagrodzenie było finansowane ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego. Konsekwencją zatrudnienia w projekcie EFS jest świadczenie pracy wyłącznie w ramach powyższego projektu. Pracownik nie powinienem wykonywać żadnych działań wykraczających poza zakres obowiązków wynikających z podpisanej umowy o pracę w projekcie.

W związku z powyższym nawet jeżeli Dział Projektów Europejskich ma zadania statutowe wynikające z załącznika nr 1 do zarządzenia nr 1/2010 r. w sprawie utworzenia w Uniwersytecie Szczecińskim Działu Projektów Europejskich to Pan Kłonowski, będąc pracownikiem projektu, nie powinienem ich realizować w godzinach pracy ponieważ naraziłby Uniwersytet Szczeciński na kary związane z nieprawidłowym wydatkowaniem środków europejskich.

– Rzeczywiście, pomimo poleceń pracodawcy, w godzinach pracy unikałem pracy niezwiązanej z realizacją projektu. – przyznaje J. Kłonowski.

W rozwiązaniu umowy o pracę bez wypowiedzenia z dnia 21 lipca 2015 r. postawiono pracownikowi zarzut, że dopuścił się naruszenia obowiązku dbania o dobro zakładu pracy poprzez podjęcie próby wykonywania obowiązków, w tym przypadku pisania projektów, powierzonych mu do realizacji na podstawie polecenia pracodawcy, w ramach prowadzonej działalności gospodarczej, uzyskując tym sposobem dodatkowe źródło wynagrodzenia.

– Jeśli powierzone mi przez pracodawcę obowiązki realizowałbym w godzinach pracy, co jest powszechną praktyką w Dziale Projektów Europejskich, Uniwersytet Szczeciński musiałby zwrócić część dotacji jaką stanowiło moje wynagrodzenie w projekcie. Nie chcąc narażać Uniwersytetu Szczecińskiego na potężne niekwalifikowalności wydatków starałem się wypełniać polecenia pracodawcy poza godzinami pracy (popołudniami, w nocy i weekendy), a za wykonaną pracę chciałem otrzymać dodatkowe wynagrodzenie, zgodne z cenami rynkowymi dla takich usług. – wyjaśnia Kłonowski.

Pracodawca zarzucił zwolnionemu pracownikowi ciężkie umyślne naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych, polegające na tym, że w czasie przeznaczonym na wykonywanie obowiązków na stanowisku koordynatora projektu „Uniwersytet Szczeciński – Lider przyszłości” ten wykonywał prywatne usługi doradcze na rzecz osób trzecich. Pracodawca nie wskazał jednak, w jakich godzinach, ani na czyją korzyść rzekomo ten świadczył prywatne usługi doradcze. Dodatkowo pracodawca stwierdził, że uzyskał tę wiedzę od osób trzecich. Jacek Kłonowski nie wie, czy byli to pracownicy uczelni, współpracownicy z jego pokoju, czy działu. Z dokumentu dowiedział się, że do naruszeń w wyżej wymienionym zakresie dochodziło wielokrotnie. Niestety nie wskazano ile razy i w jakim czasie.

Czy Uniwersytet czyta prywatne maile?

W dniu 16 lipca 2015 roku tajemnicza „osoba trzecia” z rozwiązania umowy o pracę stwierdziła, że do naruszeń, czyli wykonywania prywatnych usług doradczych na rzecz osób trzecich, dochodziło wielokrotnie. I co stwierdza w dokumencie wręczonym pracownikowi prorektor Gos? Że wynika to z prowadzonej przez pracownika prywatnej korespondencji realizowanej na sprzęcie pracodawcy. Co robi Andrzej Łuc, kierownik Działu Projektów Europejskich US? Po uzyskaniu informacji od osoby trzeciej nie dochodzi do konfrontacji, której celem miałoby być wyjaśnienie sprawy. Pracodawca przeprowadza kontrolę sprzętu powierzonego do wyłącznego użytku pracownika. Przeprowadzona kontrola miała wykazać, że do naruszeń obowiązków przestrzegania czasu pracy dochodziło wielokrotnie. O przekazaniu sprzętu do kontroli nie poinformowano zwolnionego pracownika. Nie przekazano mu do wiadomości protokołu pokontrolnego.

– Osoba trzecia oskarża mnie, że naruszam czas pracy. Następnie ktoś kontroluje komputer, w którym przechowywane są dane osobowe beneficjentów projektu „Uniwersytet Szczeciński – Lider przyszłości”. Przegląda moją prywatną korespondencję mejlową prowadzoną w godzinach pracy na sprzęcie komputerowym pracodawcy, aby zdobyć dowód mojej winy? W tym pokoju przechowywane są dane osobowe osób z trzech projektów EFS: „Kierunki matematyczne mogą być atrakcyjne”, „Mikrobiologia w praktyce” i „Uniwersytet Szczeciński Lider Przyszłości” – stara się poukładać w głowie całą historię zwolniony pracownik. – Będę się starał dowiedzieć, czy przeszukiwano moją prywatną korespondencję, w której mam badania krwi mojej córki, badania z zabiegu jaki przeszedłem i inne rzeczy. Z treści dokumentu z dnia 21 lipca 2015 roku podanego panu Łucowi przez nieznaną mi osobę wynika, że zapoznano się z treścią mojej prywatnej korespondencji. Będę się starał dowiedzieć przed sądem, na jakiej podstawie w moją sprawę pracowniczą Uniwersytet Szczeciński zaangażował osoby trzecie? Kim one są, jakie miały umocowanie prawne i do jakich danych dotyczących mojej osoby miały dostęp?

Kierownik zna odpowiedzi

Jacek Kłonowski ma wiele pytań do swojego byłego kierownika Andrzeja Łuca. Kto prowadził kontrolę sprzętu? Pod czyim nadzorem była prowadzona kontrola? Skoro przekazano mu sprzęt do wyłącznego użytku, dlaczego osoba trzecia go ruszała? W jaki sposób ze sprzętu wyczytano wielokrotność rzekomego uchybienia? Dlaczego pracownik nie został poinformowany, że taka kontrola się odbyła? Dlaczego nie otrzymał raportu z kontroli do zapoznania? Jakie operacje były prowadzone na sprzęcie a jakie na danych?

– Zgodnie z zaleceniem wypowiedzenia, po wyjściu z gabinetu prorektora Gosa, skierowałem się do biura w celu usunięcia swoich przedmiotów osobistych i oddania telefonu komórkowego, który należał do Uniwersytetu Szczecińskiego. Wszystkie drzwi Działu Projektów Europejskich były zamknięte. Zszedłem więc do Działu Finansowego, aby pożegnać się z pracownikami. – relacjonuje Kłonowski – Kiedy wróciłem na piętro wszyscy pracownicy pokoju 313 byli już z powrotem. Komputer, na którym pracowałem, został zabrany. Odniosłem wrażenie, że zespół był w szoku. W trakcie mojej rozmowy w rektoracie poinformowano ich o całej sytuacji dyscyplinarnego rozwiązania umowy.

Wprowadzony w błąd dziekan

Pracodawca zarzucił pracownikowi także wprowadzenie w błąd innego pracownika Uniwersytetu Szczecińskiego dr hab. prof. US Andrzeja Zawala, Dziekana Wydziału Biologii Uniwersytetu Szczecińskiego, podczas spotkania, w godzinach pracy, na którym przedstawiając się jako pracownik Uniwersytetu i wykorzystując informacje stąd uzyskane pracownik przedłożył do podpisu umowę o świadczeniu usług, w których stronami były Wydział Biologii jako jednostka organizacyjna Uniwersytetu Szczecińskiego oraz pracownik występujący w charakterze osoby fizycznej prowadzącej działalność gospodarczą. Takie postępowanie pracownika mogło narazić Pracodawcę na szkodę, jak również doprowadzić do niekorzystnego zagospodarowania środków finansowych pochodzących ze źródeł publicznych.

– Nie spotykałem się z dr hab. prof. US Andrzejem Zawalem w sprawie pisania projektu, tym bardziej w godzinach pracy, w związku z czym nie miałem możliwości podsunięcia profesorowi do podpisu żadnej umowy. – wyjaśnia Jacek Kłonowski. – Prawdopodobnie chodzi o spotkanie, które odbyło się po godzinie 15.30 z dziekan Lidią Skuzą, na które zaprosiła gości z wydziału oraz Laboratorium Kryminalistycznego Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie. Spotkanie to zorganizowała pani dziekan. Na spotkaniu przedstawiła mnie jako właściciela firmy SMART oraz osobę kompetentną do napisania wniosku, a obecni otrzymali wizytówki firmowe. Spotkanie trwało do godziny około 17.30. Dodatkowo, warto dodać, pracodawca będąc beneficjentem środków i jak sam przyznaje w rozwiązaniu umowy o pracę wydając polecenie napisania projektu w godzinach pracy doprowadził do niekorzystnego zagospodarowania środków finansowych pochodzących ze źródeł publicznych, co powinno zostać zgłoszone odpowiednim organom ścigania.

Wtorek, 21 lipca 2015 r. Pracownik pożegnał się z zespołem Działu Projektów Europejskich US. Podziękował też A. Łucowi za kilkuletnią współpracę.

– Pan Łuc w rozmowie przytoczył podobną sytuację. Nawiązał do jednego z projektów, który realizował z Combidatą w Krakowie. Stwierdził, że moje odejście jest dla mnie szansą. Ja stwierdziłem, że nie czuję się winny i że za napisanie projektu dla Wydziału Biologii US „należy mi się wynagrodzenie jak psu buda”. – mówi pracownik.

Najwidoczniej dr hab. prof. US Andrzej Zawal, Dziekan Wydziału Biologii US ma podobne zdanie, skoro zabiegał o przywrócenie pracownika do pracy i zatrudnienie go na jego wydziale.

Sebastian Sahajdak
Szczecin, 22.07.2015 r.

Komentarz:
Sprawa zwolnienia z pracy Jacka Kłonowskiego jest bardzo poważna. Jest to kolejny przykład braku poszanowania prawa w uczelni publicznej. Należy postawić następujące pytania: Kim były osoby zaangażowane w zwolnienie z pracy pracownika uczelni? Jakie było ich umocowanie prawne? Dlaczego procedury nie przeprowadził Dział Spraw Osobowych Uniwersytetu Szczecińskiego? Dlaczego przed rozwiązaniem umowy o pracę nie pozwolono pracownikowi odnieść się do postawionych mu zarzutów? Mam nadzieję, że odpowiedzi na powyższe pytania zostaną uzyskane przed Sądem Pracy. Zostaje jeszcze jedno pytanie. Czy prof. dr hab. Waldemar Gos, Prorektor ds. Finansów i Rozwoju US oraz Andrzej Łuc, kierownik Działu Projektów Europejskich US są osobami kompetentnymi do sprawowania powierzonych im funkcji? Członkowie Społeczności Akademickiej Uniwersytetu Szczecińskiego będą musieli odpowiedzieć sobie na niniejsze pytania sami.