Sierpień 6, 2013
Drukuj

Palenie_opon@PodmiotPrawa.pl

Związki zawodowe: „zaraza” gospodarki czy partner w kreowaniu przestrzeni publicznej? Związkowiec jest jak „małpa” w tytule. Zawieszony pomiędzy dwoma światami. Może dalej palić opony i iść drogą rewolucji lub włączyć się w budowanie „społeczeństwa osób – podmiotów prawa”. Co przemawia za drugim wariantem? Wzmocnienie podmiotowości pracowników.

Szkoła harwardzka
„Po pierwsze, związki redukują negatywne dla organizacji efekty autorytarnego zarządzania, po drugie, dają pracownikom poczucie podmiotowości, po trzecie, poprawiają przepływ informacji i udoskonalają koordynację między zarządami a pracownikami i, po czwarte, tworzą mechanizm, za pośrednictwem którego krytyczne głosy pracowników docierają do zarządu i pozwalają mu uniknąć niewłaściwych decyzji. Tak wygląda nowe ujęcie związków zawodowych przez badaczy ze szkoły harwardzkiej, wiązanej z osobami Richarda Freemana, Alberta Hirschmana i Jamesa Medoff (1).

Powyższe ujęcie nie przystaje do jednostronnie negatywnego stereotypu związków zawodowych. Na potrzeby dyskusji publicznej zawsze można „wyjąć” ze spółek skarbu państwa kilku związkowców, których roczne uposażenie przekracza kilkaset tysięcy złotych. Jak to się ma do codziennej pracy organizacji pracowniczych na terenie całego kraju? Nijak. W organizacjach pracowniczych dokonuje się szereg zmian, wynikających z transformacji społecznej i gospodarczej oraz faktu wymiany pokoleniowej. Rynek na naszych oczach dosłownie „obrócił się do góry nogami”. Zwiększa się mobilność pracowników, jednocześnie zmniejsza poczucie bezpieczeństwa. Dla wielu młodych pracowników stały etat może być tylko marzeniem. Pogłębia się problem ubezpieczeń społecznych i budzących silne społeczne emocje ustaleń dotyczących wieku emerytalnego.

W świecie pracy, w gospodarce, w edukacji, w nauce mamy do czynienia z ogromną dynamiką zmian. Związki zawodowe, które nie będą skuteczne w realizacji indywidualnych spraw pracowniczych i grup pracowniczych, czy też nie będą wpływały twórczo na rozwój miejsca pracy, po prostu przestaną istnieć. „Rynek” związków zawodowych jest równie trudny jak rynek usług ubezpieczeniowych. Z tą różnicą, że w pierwszym przypadku pracownik – członek związku współtworzy z tobą rzeczywistość – wspólnotę ludzi pracy, a w drugim masz do czynienia z klientem płacącym za usługę. Jak mogą skutecznie działać organizacje pracownicze? Przydałoby się kilka przykładów. Najlepiej z własnego podwórka.

24 godziny na dobę
Morze Północne. Marynarz nie zgadza się z przedstawionym rozliczeniem czasu pracy. Dzwoni do Organizacji Marynarzy Kontraktowych NSZZ „Solidarność”. W najbliższym porcie, do którego zawija statek, sprawę pracownika przejmuje OMK. W jaki sposób? Związek zabezpiecza interesy pracownicze polskich marynarzy kontraktowych pływających we wszystkich strefach czasowych. Dyżurny telefon czynny jest 24 godziny na dobę. W pogotowiu jest inspektor ITF współpracujący ze swoimi odpowiednikami na całym świecie. Czekają wyspecjalizowane kancelarie prawne. Organizacja jest ogniwem potężnej struktury: Międzynarodowej Federacji Pracowników Transportu (ITF) zrzeszającej około 700 związków zawodowych, reprezentujących ponad 4 500 000 pracowników transportu z około 150 krajów (obok NSZZ „Solidarność” afiliantami ITF są organizacje z OPZZ i FZZ).

Pozycja ITF jest tak silna, że pozwala na negocjowanie warunków pracy i płacy z największymi graczami globalnej gospodarki. Warunki współpracy są określone w układach zbiorowych. W zamian strona związkowa przejmuje na siebie obowiązek dbania o wyszkolenie marynarzy. W sytuacji wystąpienia nieprawidłowości na linii armator – marynarze ITF może doprowadzić do aresztowania statku w porcie. Gdzie należy szukać takich rozwiązań? Na ulicy Szarotki w Szczecinie, gdzie swą siedzibę ma OMK NSZZ „Solidarność”.

„Uniwersytet solidarności”
Niedziela, 7 lutego 2011 roku. Aula Uniwersytetu Szczecińskiego. Na sali przedstawiciele branży morskiej. Zapewne po raz pierwszy od wielu lat pracodawcy i związkowcy obok siebie, razem. Do tego przedstawiciele środowiska akademickiego. Politycy są na sali, ale nie w centrum uwagi. Uczelniany związek zawodowy zainicjował współpracę z przedstawicielami świata akademickiego, organizacją pracodawców – Radą Interesantów Portu Szczecin, samorządem terytorialnym oraz związkami zawodowymi w Szczecinie, Gdyni i Gdańsku. Udowodnił, że funkcjonowanie organizacji pracowniczej w środowisku akademickim nie powinno ograniczać się tylko do działania na rzecz swoich członków. Możemy i powinniśmy spełniać ważną rolę partnera w budowaniu dialogu autonomicznego (organizacji pracodawców i pracobiorców) we współpracy ze środowiskiem akademickim.

Efekt? Podjęte w ramach „Uniwersytetu solidarności” działania przyczyniły się do utrzymania zerowej 30 stawki podatku VAT od usług przeładunkowych w polskich portach. Czynności podejmowane przez służby skarbowe zagrażały spółkom portowym oraz mogły mieć wpływ na obniżenie konkurencyjności polskich portów. Wszystko za sprawą wadliwie skonstruowanego prawa. Parlament Rzeczypospolitej Polskiej uznał argumenty branży morskiej za zasadne i wprowadził odpowiadające standardom Unii Europejskiej regulacje w przepisach podatkowych. A potencjalne straty, którym zapobieżono, były liczone w setkach milionów złotych.

Należy podkreślić, iż zaproponowany w ramach „Uniwersytetu solidarności” model działania był znaczącym wsparciem dla pracodawców, samorządowców i polityków zabiegających o odpowiednie regulacje prawne od dwóch lat. Skąd taki sukces? Zaledwie kilka tygodni po spotkaniu w auli Uniwersytetu Szczecińskiego?

Miasto dialogu
Szczecin, Wały Chrobrego. Środa, 5 grudnia 2012 roku. Przed siedzibą Oddziału Terenowego Agencji Nieruchomości Rolnych w Szczecinie staje kilkadziesiąt ciągników. Razem: NSZZ Rolników Indywidualnych, kółka i organizacje rolnicze, stowarzyszenia oraz Zachodniopomorska Izba Rolnicza (samorząd rolniczy). Dobrze mieć blokujące ruch uliczny w mieście traktory – argument siły – ale trzeba jeszcze wiedzieć, o czym się mówi.

Średnia wieku protestujących to 40 lat. Wykształcenie wyższe nie jest rzadkością. Mają wiedzę, odwagę i gotowość do współpracy. Komunikują się za pośrednictwem mediów i Internetu. Wysyłają ponad 1200 e-maili do pracowników uczelni wyższych związanych z rolnictwem. Potrzebują głosów specjalistów w dyskusji z rządem. Liczą na ich wsparcie w wyjaśnianiu swojego położenia. I co? I nic. Środowisko akademickie milczy, a dziennikarze w ciągu kilkunastu dni muszą stać się specjalistami od rolnictwa.

Przez kolejne 77 dni rolnicy będą żywym, stojącym w dzień i w nocy na mrozie, dowodem na to, że Szczecin – jego elity, jego dusza – są w fatalnym stanie. Przy tej okazji pytano: komu i czemu ma służyć budowane kilkaset metrów dalej Centrum Dialogu „Przełomy”? Szczecin ma piękne karty historii wyrysowane protestami, ale jak wody potrzebuje sukcesów – efektów współdziałania. Potrzebuje solidarności przez małe „s”. Nie bez znaczenia w tej sytuacji staje się gotowość do współpracy z protestującymi rolnikami rektorów Uniwersytetu Szczecińskiego oraz Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie. Prof. dr hab. Edward Włodarczyk, rektor US, odwiedza protestujących na ulicy Szczerbcowej i podejmuje rozmowy.

Synteza myślenia i doświadczenia
„Okres powstawania ruchu «Solidarności» w Polsce był okresem niezwykłego spotkania i dialogu między niezależnym rozumem intelektualistów a doświadczeniem robotników. Siłą ruchu «Solidarności» była synteza myśli i doświadczenia” (2).

Świat nie stoi w miejscu. Wystarczy spojrzeć na europejskie ulice pełne protestujących. Siłą wiodącą stał się digitariat. Klasa społeczna tworzona przez ludzi, którzy mają dostęp do technologii informacyjnych oraz przetwarzają dane znajdujące się w cyberprzestrzeni. Zmiany społeczne i gospodarcze w Polsce spowodowały znaczne osłabienie klasy robotniczej – pracowników skoncentrowanych w dużych przedsiębiorstwach. W jej miejsce, w naturalny sposób, wchodzą urzędnicy i nauczyciele. Wzmacnia się rola tych, którzy budują aparat państwowy. Wskazanym grupom jest znacznie bliżej do „rozumu politycznego”, czyli do dążenia do zmiany świata. Czy zatem związkom zawodowym nie powinno być bliżej do „rozumu naukowego”, dążącego do zrozumienia świata?

Co przemawia za współpracą? W Polsce kapitał społeczny pozostaje od lat na bardzo niskim poziomie. Badania Roberta Putnama (2000, 2003) dowodzą, że kapitał społeczny budowany jest w długim horyzoncie historycznym i ma charakter dobra publicznego – nie jest własnością czy cechą poszczególnych obywateli. Przestrzenią, w której i poprzez którą głównie tworzony jest kapitał społeczny, jest trzeci sektor (w tym związki zawodowe (3).

Co więc mamy robić? „Nie szukajmy odpowiedzi w niebie abstrakcji, lecz przyjrzyjmy się bacznie temu, co się wokoło dzieje – pisał w 1989 roku ks. J. Tischner. – Na drodze, którą przebywamy, a częściowo już przebyliśmy, rysuje się obraz dwóch etapów: pierwszy prowadzi od społeczeństwa monologicznego (głoszenie przez «górę» jedynie słusznych prawd) do społeczeństwa dialogu, drugi od społeczeństwa dialogu do społeczeństwa osób, czyli podmiotów prawa” (4). To właśnie na tych osobach opiera się lub będzie opierała siła nowoczesnego związku zawodowego, a nie tylko na jego masowości. Dzięki temu organizacje pracownicze posiadają lub będą posiadały zdolność współtworzenia digitariatu. Są lub będą ważnymi podmiotami z punktu widzenia troski o przestrzeganie i rozwój prawa oraz rozwój osób – podmiotów prawa.

Związki zawodowe zachowają swoją tożsamość. Muszą również stanowić istotne wsparcie dla „społeczeństwa osób” w dialogu z państwem oraz podmiotami globalnej gospodarki. A jak się w tym wszystkim odnajduje uniwersytet?

Należy pamiętać, że „nawet w wołaniu o chleb jest wołanie o uznanie godności (5). Pytanie, czy środowisko akademickie jest gotowe spojrzeć na organizacje pracownicze z perspektywy przyszłości i szans wynikających z dialogu? Jeżeli trzeba będzie długo czekać na odpowiedź, to poczekamy. Usiądziemy na schodach rektoratu i poczekamy. Wierzę, że warto. Z reformistycznego pieca chleb lepiej smakuje.

Przypisy:

1 Polacy pracujący a kryzys fordyzmu, red. J. Gardawski, Warszawa 2009, s. 455.
2 J. Tischner, Nauka w czasach zniewolenia, „Tygodnik Powszechny” 1990, nr 43, s. 1, 2.
3 J. Czapiński, Polska – państwo bez społeczeństwa, w: „Nauka” (PAN) 2006,  nr 1, s. 8.
4 J. Tischner, Dokąd prowadzi ta droga?, „Tygodnik Powszechny” 1989,  nr 47, s. 1, 5.
5 J. Tischner, Demokracja, „Tygodnik Powszechny” 1981, nr 3, s. 3.


Autor:
Sebastian Sahajdak,
przewodniczący Komisji Uczelnianej
NSZZ „Solidarność” Uniwersytetu Szczecińskiego

Tekst został opublikowany w „Przeglądzie Uniwersyteckim”
– kwartalniku Uniwersytetu Szczecińskiego
nr 4-6 (245-247) 2013 ss. 29-31.

Foto: domena publiczna